Największa wystawa telefonów komórkowych w Polsce

 

Telefon-cegła

Telefonią komórkową interesuję się już od ponad 15 lat. Jako młody, 11 letni chłopak otrzymałem w 2000 roku od ojca telefon. Była to Motorola cd160, dość pokaźnych rozmiarów aparat z wysuwaną antenką. Czas czuwania – 20 godzin, waga – prawie pół kilograma, wyświetlacz – dwuwierszowy, menu – trudne w obsłudze.

Cieszyłem się jednak wtedy dosłownie i w przenośni jak dziecko! „Tata dał mi pierwszy telefon”! Wyobraźcie sobie, jaki wtedy byłem dumny, gdy poszedłem do szkoły i powiedziałem kolegom – „spójrzcie, co tutaj mam!” Pamiętałem, że moją pierwszą komórkę miałem głęboko schowaną w plecaku, aby nikt nie ukradł 🙂 No był szpan, co tu ukrywać 🙂

Następnie przez moje ręce przewinął się Ericsson A1018s (z dołączaną klawiaturą do pisania SMS-ów), który niestety został mi ukradziony. Ten aparat pamiętam dlatego, bo był solidnie wykonany (no w końcu szwedzka jakość, jak Volvo) i posiadał matowy wyświetlacz. Dzięki temu jego powierzchnia nie rysowała się. Niestety Eryczka, bo tak pieszczotliwie go nazywałem, ukradziono mi nad polskim morzem. Wtedy za moje oszczędności nabyłem Motorlę T2288 Shark z wbudowaną… przeglądarką WAP! Był to jeden z pierwszych telefonów z internetem. Szczerze mówiąc, praktycznie w ogóle z tego nie korzystałem, oczywiście z uwagi na koszty, ale też na brak treści. Przypominam, że to był rok 2000.

Pamiętacie legendarnego Snake’a? Popularny wąż to chyba jedna z najbardziej popularnych ówczesnych gier. Podbiła ona serca użytkowników. O jakim telefonie mowa? Oczywiście o kultowej Nokii 3210! Pierwszy telefon z wbudowaną anteną oraz wiadomościami graficznymi. Fiński producent reklamował go hasłem „żart na zewnątrz, serio wewnątrz” – a to za sprawą wymiennych obudów zewnętrznych. Niektórzy mieli ciekawe motywy na tylnych panelach 🙂
Kolejnym etapem były… skoki narciarskie. Cała Polska kibicowała Adamowi Małyszowi, a ten na fali popularności reklamował dla sieci Idea Nokię 3310 wraz z taryfami Optima. I właśnie ten oto aparat nabyłem. Służył mi dwa lata, a niektóre osoby nawet dzisiaj korzystają z niego jako telefonu zastępczego.
Jestem przekonany, że większość Czytelników kojarzy pierwsze proste aplikacje Java na telefony komórkowe. Pierwszym modelem Nokii obsługującym ten standard był model 3410. To jeden z niewielu egzemplarzy, który posiadam od nowości.

Jednak dopiero po takim wstępie możemy przejść do sedna. Był 2003 rok. Pewnego pięknego, jesiennego popołudnia dostałem od mojej mamy nietypowy prezent. Jakież było moje zdziwienie, gdy okazało się, że niespodzianką była… cegła! Cegła, bo trudno mi go było inaczej nazwać. Prawie kilogramowy telefon z półmetrową, wysuwaną anteną. „Też mi coś” – pomyślałem. Oczywiście telefon rzuciłem w kąt i zapomniałem o nim.

Jednak po kilku miesiącach, jakoś w okolicach moich 15 urodzin wspomniany telefon ponownie wpadł w moje ręce. Sprawdziłem wówczas w internecie (ah, to były czasy – posiadałem już wtedy stałe łącze SDI z TP S.A. o przepustowości 115 kb/s), że ta cegła to Nokia 1011 z 1991 roku – pierwszy na świecie telefon działający w systemie GSM! Wyobraźcie sobie moje zdziwienie, gdy po podłączeniu zasilacza i włożeniu karty SIM moim oczom pojawił się magiczny napis PL03! To oznaczało, że telefon zalogował się do sieci Idea (ci co nie pamiętają – w 2005 roku Idea przeszła rebranding na Orange).

Zabrzmi to lakonicznie, lecz właśnie tego dnia zrozumiałem, że stare telefony, już wtedy nazywane cegłami, mają swój niepowtarzalny charakter, są wyjątkowe. No i co najważniejsze – odznacza je niebywała jakość i dbałość o szczegóły.

No i tutaj dochodzimy do bardzo ważnego momentu – ludzie mają bardzo odmienne zainteresowania, pasje i hobby. Spodziewalibyście się, że od tego momentu zacznę kolekcjonować stare telefony komórkowe? Ja też nie 🙂 Ale często właśnie to, czego sobie nie wyobrażamy, staje się faktem.

Od tego momentu zacząłem się baczniej rozglądać po wszelkich targowiskach, pchlich targach w poszukiwaniu starych telefonów. I tak krok po kroku kolekcja zaczęła się rozrastać. O moim wyjątkowym zainteresowaniu wiedział praktycznie każdy. Co ciekawe, oprócz rodziny i znajomych, o tym, że „Olaf zbiera stare telefony” wiedzieli nawet nauczyciele w szkole. Korzystając właśnie z takiej poczty pantoflowej, ale także bazując często na przypadkowych osobach kolekcja w szybkim tempie się rozrastała. Muszę przyznać, że sprawiało mi to wiele frajdy. Dodam nawet, że sporo osób po prostu oddawało mi swoje, w ich mniemaniu nieużyteczne aparaty telefoniczne. Lwia część kolekcji to egzemplarze przekazane mi nieodpłatnie pro publico bono 🙂

Szczerze mówiąc, nie pamiętam daty, kiedy kolekcja sięgnęła magicznej setki, jednak po drodze udało mi się nabyć kilka perełek. Najbardziej cenię „kaloryfer” Nokię 720 i Talkman (stacja bazowa + słuchawka), jak również pierwsza w pełni przenośna (oznacza to, że mieściła się w jednej ręce, a nie zajmowała obydwie) Nokia Cityman.

Prawdziwy przełom nastąpił jednak na początku 2006 roku. Wtedy też rozpocząłem współpracę z magazynem mobilnych technologii „Mobility”. Dzisiaj może to u niektórych wywołać uśmiech, ale dla 16 latka kilkustronicowe artykuły, recenzje albo poradniki własnego autorstwa na łamach ogólnopolskiego branżowego pisma drukowanego to było coś! I co by nie mówić, do teraz czerpię z tego przyjemność 🙂 Pamiętam, że mój pierwszy w życiu artykuł w „Mobility” stanowił poradnik, jak chronić swój telefon przed kradzieżą. Przez te lata spora część publikacji dotyczyła recenzji sprzętu, ale lwia część stanowiła poradniki i porównania ofert rynku telefonii komórkowej. Przez pewien czas pojawiał się cykl „Stare, ale jare”. Mam nadzieję, że jeszcze kiedyś powrócimy do tej serii przybliżającej chwalebną historię telefonów komórkowych 🙂

W roku 2006 zdarzyło się coś jeszcze. Bez zbędnego wstępu – nabyłem Nokię 6310i. Ten telefon to była rewolucja pod każdym kątem – wprowadzono tam niedoścignione do dzisiaj ogniwa litowo-polimerowe o pojemności 1100 mAh (2 tygodnie bez ładowania to nie była przesada!), bluetooth, dyktafon, niebieskie podświetlenie i aplikacje Java. Gdyby nie ograniczona ilość pamięci na SMS-y (150) i kontakty (500 wpisów) to zapewne nadal korzystałbym z tego telefonu. Dla potomnych posiadam 7 egzemplarzy tego cuda 🙂

Na chwilę obecną posiadam w kolekcji 260 egzemplarzy telefonów i niewątpliwie jest to jeden z największych tego typu zbiorów na świecie. Podobnie jak w przypadku innych kolekcjonerów, czasami na konkretny model trzeba dosłownie polować kilka lat. Albo ze względu na zaporową cenę, albo ze względu na jego brak. Świetny przykład stanowi wspomniana już w tym tekście Nokia Cityman. Udało mi się ją kupić za 50 zł, podczas gdy średnia cena w internecie nie schodziła poniżej 600 zł. Czasem jednak perełki trafiają się w naprawdę aż nieprzyzwoicie niskich cenach. Przykładowo AEG Telecar CD 452 kupiłem na targu staroci… również za 50 zł. Ten telefon jest starszy ode mnie, pochodzi najprawdopodobniej z 1988 roku.

Oczywiście jest zadaniem niewykonalnym, aby mieć w kolekcji każdy telefon, który został wyprodukowany na świecie, jednak jest jeden model, o który wyjątkowo trudno. To Nokia Mobira. Trudno mi oszacować, ile egzemplarzy ostało się na świecie, jednak kiedyś widziałem ją na włoskiej licytacji za 1500 euro. To pytanie retoryczne, czy ten telefon zakupiłem, jednak pokazuje to, jak rzadki jest to model.

Na koniec pragnę się podzielić jedną refleksją. Kolekcjonuję telefony od 12 lat. Muszę przyznać, że takiego spadku jakości wszelkiej elektroniki jaki obserwuję teraz, nie było nigdy. Uwierzcie mi, że telefony, które mają po 10, 15 i więcej lat wyglądają lepiej niż dzisiejsze, naszpikowane elektroniką smartfony. Często boję się je wziąć do ręki, bo a nóż źle położę i się coś zepsuje. Stare telefony służyły do końca. Celem była jakość, a nie ilość. Mało tego, w przypadku mało prawdopodobnej awarii nie było najmniejszego problemu z dostępem do podzespołów znajdujących się w śródku. Najlepszy przykład to analogowe aparaty Centertela. Telefony nadal są sprawne, baterie bezproblemowo ładują się, ale niestety – sieć NMT została w Polsce wyłączona (jako jedna z ostatnich na świecie!) kilka lat temu. Dlatego te telefony zamilkły na zawsze…

Niektórzy kpią, że zbieram kaloryfery, cegły, narzędzia do samoobrony, ale pragnę zapytać, jak będzie wyglądał Twój smartfon za 10, 15, 20 lat.

Olaf Czempa

 

Zapraszamy na największą w Polsce wystawę telefonów komórkowych na EXPO XXI 7 i 8 października br. Wystarczy kliknąć w link http://mrd.mobilityresellerdays.pl/user/register, albo wejść tutaj

 

MRD_PL